Czysta energia

Świat stanął na głowie. Nie pierwszy to raz i nie ostatni zapewne. Dla wielu ludzi jednak ten czas jest pierwszym tak trudnym, jaki kiedykolwiek przeżyli. Dla mnie również, nie ma co ukrywać. Oznacza to większą pracę, większe skupienie na swoim wnętrzu. Styl życia nie zmienił się zbytnio. Nie odczuwam specjalnie skutków izolacji, ponieważ żyłam tak już od lat, jak żyję teraz. Nic się pod tym względem nie zmieniło. Już dawno zostałam przygotowana do życia w izolacji.

Jednak w mojej Duszy zmiany są spore. Zastanawiam się czy na pewno nadążam.

Jakiś czas temu odkryłam pewien wpis na Facebooku, który odebrałam jako jakąś wiadomość dla siebie. Padło tam słowo „Lightworker – wojownik światła” czy coś takiego. Kumpela napisała mi abym uważała, a ja kompletnie nie rozumiałam, o czym ona mówi. Niewiele do mnie dotarło, ale wiedziałam, że chcę to zrozumieć. Bo tam była dla mnie informacja, tego byłam pewna. Przeszłam przez fazę izolacji i zamknięcia na media. Zamknęłam również w pewien sposób swojego bloga, ponieważ czułam, że to konieczne. Zmieniłam nazwę, usunęłam obserwatorów, wyłączyłam polubienia i komentarze. Właśnie to w tej chwili było mi potrzebne. Informację mi przekazywaną zrozumiałam dopiero niedawno. To Światło było tą informacją – tyle tylko, że ze światłem lightworkerów nie ma zbyt wiele wspólnego.

Moim problemem jest to, że brakuje mi słownictwa. Nie szukam wiadomości, same przychodzą. Pojawia się we mnie jakiś nakaz, przeczucie, że mam gdzieś wejść, coś przeczytać i robię to. Nie ukształtowały mnie masy książek na temat duchowości. Nie mam takiej wiedzy jak co niektórzy. Nie dysponuję też takim słownictwem, jak inni bloggerzy siedzący w tej tematyce. Mam wiele zapisów, których nie umiem ująć w słowa. Dostaję przekazy bezpośrednio ze Źródła, jak wiele razy wspomniałam. Wiele osób operuje znanym słownictwem, powszechnie używanym. Zapewne więcej też czyta. Dopiero zaczynam się tego słownictwa uczyć. Przyszedł moment pokory, że jestem takim małym robaczkiem, niewiele jeszcze wiedzącym. To co wiem, wobec Wszechświata jest dosłownie ziarnkiem piasku.

Eh, nie dorównam im nigdy. Zabrałam się bowiem za temat chyba w odwrotnej kolejności.

Jesteś pewna? – usłyszałam zaraz w Duszy. Z czego to wnosisz?

Hmmm

Może powinnam więcej czytać, być bardziej zaznajomiona z tematem, jednak wychodzę z założenia, że wszystko przyjdzie wtedy, kiedy będę gotowa. Mając niezbyt duże doświadczenie, mogłabym nie poradzić sobie z rozróżnieniem czy zrozumieniem tematu i niechcący przyjąć coś, czego nie powinnam. A tak dostaję takie lekcje, na jakie jestem gotowa. Najpierw pojawia się informacja we mnie, dopiero potem próbuję ubrać to w słowa i czasem znajduję je na zewnątrz. Ale najpierw jest ten sygnał z wewnątrz, dopiero potem identyfikacja ze źródłami zewnętrznymi. Nie czuję się też ekspertem, aby podejmować się pomocy innym, tłumaczenia im czegoś, wykładania wiedzy. Nie próbuję być czyimkolwiek guru. Z tego też powodu podjęłam decyzję o zmianach na moim blogu.

To co jest tym Światłem? Dlaczego coś wtedy zarezonowało?

No właśnie…

W ostatnim wpisie była mowa o czystej energii i Źródle, które jest jakby poza czymś, co nazywają ludzie Astralem. Te słowa doprowadziły mnie do dalszych wniosków i innych publikacji na ten temat. Ta czysta energia, o której mówię, to wg źródeł zewnętrznych wibracja czy energia Czystego Światła – poziom zero. Czym różni się od poziomu lightworkerów? Tak w bardzo wielkim skrócie, to brakiem walki z mrokiem czy cieniem. To jednak musiałam zrozumieć dopiero po uwadze, która wyszła z ust koleżanki po fachu. Wiedźmy, jak i ja. Dziękuję Ci Anetko. Dopiero potem zrozumiałam, że my nie mówimy o tym samym świetle, tylko o dwóch różnych poziomach. Różnica jest właśnie w podejściu do dobra i zła, do światła i mroku. A konkretnie wiara w istnienie dobra i zła. Sam fakt, że nigdy nie musiałam z tym złem walczyć, dużo mi dało do myślenia. Musiałam wrócić do moich starych bardzo lekcji, do pierwotnych założeń i zsumować wszystko, wyciągnąć wnioski. Dostroić te pojęcia, słowa, wiedzę z mojego wnętrza.

Już dawno temu zastanawiałam się nad tym jak to jest, że inni mogą jakby więcej, a ja przy nich to wydaję się nie prosta, a prostacka. Teraz już wiem, że nie każda praca z energią jest pracą w bezpośrednim dostępie do źródła. Nie każda jest pracą z tą czystą energią czy wibracją Czystego Światła, jak mawiają inni.

Czy od zawsze pracowałam z czystą energią? Tego nie wiem. Nie wiem nawet na tę chwile czy oby na pewno mówimy o tym samym. To przyjdzie może później. Wiem tylko, że od momentu uświadomienia sobie istnienia energii, nie musiałam jej bronić ani o nic walczyć. Tylko tyle. Nie dostrzegałam nic innego. Nie byłam świadoma istnienia mroku, więc nie walczyłam z nim. I tyle. Odkąd zaczęłam pracować nad sobą, pracowałam niezmiennie w taki sposób jak dotąd. Praca głęboko zanurzona w Źródle. Czy to jest to samo światło, o jakim piszą inni? Nie mnie to oceniać. W zasadzie nie potrzebuję tego potwierdzenia.

Dusza mi mówi, że Źródło jednak nie ma jakby żadnego poziomu. Wszystkie poziomy, jakie ludzie wymyślają i o jakich piszą, nie są tym Źródłem, o jakim mówię ja. Ono nie ma poziomu. Jest wszędzie.

Bardzo łatwo jest manipulować świadomością. Oznaką wkodowanych programów i manipulacji nie tylko jest walka, czy kategoryzowanie na dobre lub złe. Tak naprawdę, to opisywałam te mechanizmy wiele już razy, nie zdając sobie sprawy z tego, o czym tak naprawdę piszę. Pisałam o oporze, o przyciąganiu, nadmiernym pragnieniu i odpychaniu, braku akceptacji, kontrolowaniu. To wszystko to te mechanizmy, które są właśnie oznaką czerpania nie ze Źródła, a z czegoś, co tylko udaje to źródło czy Czyste Światło. Te i wiele innych. Próby przekonywania innych do własnych wizji, poprawianie, także tymi mechanizmami jest. Tym samym jest też numerologia, karty, horoskopy itp. To wszystko to pośrednicy. Ezoteryka kusi mocami, konkretnymi darami. Ach, jak nam ego wtedy rośnie. Yeah, mamy moc! Jesteśmy numerologicznym Mistrzem (czy jak to tam się nazywa). Łał!

Jeśli więc coś jest oparte na tych wymienionych mechanizmach, na walce z mrokiem czy złem, nie może być prawdziwym Światłem. To Światło nie musi walczyć z mrokiem. Nie musi bać się złych wpływów. Dlatego nigdy się nie bałam, kiedy wchodziłam na cmentarz przed północą. Dlatego nigdy nie bałam się zmarłych, snów, złych energii. To nigdy nie mogło mi zaszkodzić.

Sporym problemem jest jednak trudność ujęcia w słowa tego, co wiem, co przyszło. Pojawia się jakiś zapis, który jest małym puzzlem. Każdy puzzel dostaję w swoim czasie. Nigdy nic od razu. Zanim coś złoży się w całość, mija jakiś czas. A potem znajduję ten zapis w czyichś słowach, w jakiejś książce, czyimś tekście. To nie tak, że nic nie czytam, z niczym się nie zapoznaję. Staram się nie być ignorantem, ale robić to mądrze, rozsądnie i słuchać przy tym Duszy.

Czym jeszcze jest ta moja energia?

Spokojem w Duszy, kiedy dostaje się złe wieści… Zgodą na wszystko… Bez potrzeby kontrolowania, zmieniania, walki, zbędnej szamotaniny z losem.

Wczoraj rano zadzwoniła do mnie osoba, z którą znam się od 27 lat już chyba. Po tych latach i doświadczeniach można nazwać to przyjaźnią. Dziś już tak. Nasza relacja nie była łatwa, ale w jakiś sposób wyjątkowa. Od długiego czasu czeka na diagnozę i wczoraj się ona potwierdziła. Nie, nie powiedziałam jej, że to straszne i że mi przykro. Musimy się wspierać… Nie chcę jej dobijać. Jest mega dzielną istotą. Wiem, że da radę przez to przejść.

Wczorajszego wieczora zajrzałam do swojej skrzynki na listy i znalazłam w niej wynik mojego rezonansu głowy. Miał być szybko a czekałam 2 miesiące chyba. Wynik był długi na całą stronę. I mocno niepokojący. Nie były to dobre wieści. Cóż, życie…

Wszechświecie, czuję się dobrze. Najlepszy czas przez ostatnie 5 lat. Dzięki Tobie radzę sobie z dolegliwościami lepiej niż kiedykolwiek. Dziękuję za wskazówki. Nigdy nie miałam dobrego zdrowia i pogodziłam się z tym już dawno. Takie mam to ciało w tym życiu. Jak zareagowałam na wynik? O dziwo spokojnie. Pierwsza chwila była szokiem, potem jednak przyszedł spokój. Jest gdzieś tam we mnie odrobina ludzkiego strachu, ale też spokój i pogoda ducha. Wiem, że może być różnie, ale na tym właśnie polega życie. Wiem, że nasze roczniki mają krótki termin ważności. Czego mam się bać? Powrotu do domu? Nieeee…. Jednak lubię też to moje życie, ludzi, miejsce i jakoś dam radę jeszcze trochę tu zostać. Cieszę się z każdej chwili.

Pamiętam, co powiedziałam chwilę po odczytaniu wyniku i ochłonięciu.

Ufam Ci Wszechświecie… Jak nikomu innemu na tym świecie.

Z niczym nie zamierzam walczyć ani siłować się. Żyję według tych samych wskazówek, co do tej pory. Nigdy dotąd nie podchodziłam do życia tak optymistycznie. Z tym, że moja definicja optymizmu różni się nieco od ogólnej definicji. Jakże mogło być inaczej. 😉 Tak czy siak, nigdy nie było z moim myśleniem tak dobrze. Zmieniło się to od momentu, kiedy zaczęłam z Tobą rozmawiać. Moje myślenie zmieniało się stopniowo, dzień po dniu.

Cokolwiek będzie, to będzie.

Jedna myśl na temat “Czysta energia

Możliwość komentowania jest wyłączona.